Rozmiar tekstu: Powiększ | Przywróć | Pomniejsz
Biblioteka Publiczna
w Ożarowie Mazowieckim

Dyskusyjny Klub Książki

13 pięter czyli problemy mieszkalnictwa


 

 

Na pierwszym w roku 2017 spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki dla Dorosłych mówiłyśmy o reporterskim majstersztyku młodego dziennikarza i fotografa Filipa Springera pod tytułem  "13 pięter". Autor za tę książkę otrzymał w 2016 roku Śląski Wawrzyn Literacki.

Filip Springer, laureat konkursu stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego, finalista Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki 2011, nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia 2012, jest także finalistą Nagrody Literackiej NIKE 2012  i zwycięzcą Medalu Młodej Sztuki.

Lektura "13 pięter" mocno nas poruszyła. Powiem nawet - wkurzyła. Z powodu nierozwiązanego od czasów odzyskania niepodległości Polski w 1918 roku problemu mieszkalnictwa. Z powodu niemożności zapełnienia luk prawnych wykorzystywanych bezwzględnie przez banki, deweloperów i tak zwanych czyścicieli kamienic. Z powodu absurdów urzędniczych, z którymi obywatele muszą sobie jakoś radzić.

 

 

 

"13 pięter" to mocny reportaż. Polska cierpi na gigantyczny głód mieszkaniowy. Jednak polityka mieszkaniowa  jest nieskuteczna. Wynika to z niechęci państwa do długoterminowych zobowiązań, co widać w ewolucji rządowych programów. Autor pisze w swojej książce: "... w ramach Rodziny na Swoim państwo dopłaca do odsetek (od kredytów mieszkaniowych - przypis mój) przez kilka lat, w ramach Mieszkania dla Młodych wykłada całą kasę na początku i zapomina o sprawie. A problemu mieszkaniowego nie da się rozwiązać, nie planując działań na kilka, nawet kilkanaście lat do przodu."

 

 

Nasza dyskusja przyjęła bardzo poważny obrót, bowiem temat jest bardzo poważny i ważny dla nas wszystkich. Rodzą się obawy, że ten przeklęty polski problem mieszkaniowy długo jeszcze nie zostanie rozwiązany, bowiem politycy najczęściej działają w perspektywie jednej kadencji, wielu z nich nie ma odpowiednich kwalifikacji, a dla większości problem jest za trudny i politycznie nieatrakcyjny. 

Mieszkanie  w naszym kraju można uzyskać kupując je na własność za kredyt spłacany do końca życia albo wynajmując je za krocie. 

Brak tanich mieszkań na wynajem hamuje mobilność Polaków. Nie będziemy się chcieli przemieszczać w poszukiwaniu pracy, jeśli jesteśmy uwiązani do swoich mieszkań własnością i kredytami. Potencjalni rodzice płacący połowę swoich dochodów za wynajmowane lokum bez pewności, czy za chwilę właściciel ich nie wyrzuci z tego mieszkania, nie zdecydują się na dzieci  mimo programu 500 plus. 

Zaklęte koło.  Najgorsze jest w tym wszystkim, że ludzie zapomnieli, że mieszkanie jest ich prawem obywatelskim, a nie nagrodą za ciężką pracę, a to, iż tego mieszkania nie mają, wcale nie znaczy, że się zbyt słabo starają.

 

 

 

Poraziło nas, że nadal obowiązuje przedwojenne  "Lex Wedel"- tyle że w innej postaci prawnej - a publiczne pieniądze nadal służą bogaceniu się bogatych.

Po szczegóły odsyłamy do książki. Naprawdę warto przeczytać. I odpytać z tego tematu wszystkich kandydujących w wyborach polityków.

 

Oprac. EP